Czterometrowa kula ognia przecina powietrze, a po chwili kolejna. A to tylko dwie duże garści białego pyłu bursztynowego ciśnięte przez płonącą pochodnię.
Legendy i mity podają, że czarownicy i czarownice oraz alchemicy potrafili krzesać ogień w oka mgnieniu a, jeszcze szybciej go powiększyć. Były to na pewno pyły węglowy, drzewny… możliwe, że bursztynowy też mógł do tego służyć
Najbardziej widowiskowy efekt powstaje, gdy zapada wczesny mrok, ponieważ pył bursztynowy, który się spala, tworzy czarny dym, ginący w nocnej czerni. Pył bursztynowy, tak jak bursztyn, składa się 276-80% węgla, 9-11% wodoru, 9-14% tlenu 1 0,3-1% siarki. Pył bursztynowy jest stabilną substancją, w odróżnieniu od prochu strzelniczego, dopóki nie stworzy on mieszaniny z powietrzem, pali się jak zwykłe żywiczne drewno. Bursztyn jest hydrofobowy, więc pokazy mogą się odbywać w deszczu, a nawet podczas ulewy.
Na kilku naumachiach, podczas pokazów z udziałem drewnianych drakarów i snekkera, udało się uzyskać złudzenie, że woda pali się miejscami to nie było złudzenie, po prostu były to skupiska pyłu bursztynowego z fajerboli, które zakończyły lot przedwcześnie na powierzchni wody (pył bursztynowy jest lżejszy od wody i utrzymuje się na jej powierzchni),
Miotanie pyłem bursztynowym, by stworzyć ogień, jest bezpieczne, pod warunkiem jednak, że przestrzega się zasad bhp i zna zasady aerodynamiki; wymaga też ono zachowania zdrowego rozsądku.
Bursztynowe fireshow to mój pomysł i jestem jedyną osobą w Polsce, która takie widowiska organizuje na taką skalę. Wcześniej widziałem wielokrotnie, jak pali się bursztynowy pył wrzucany garścią do ogniska palił się gwałtownie jak proch, podsy-cał ogień lub tworzył tylko nisko unoszącą się kulkę ognia. Zapragnąłem jednak choć trochę bardziej zapanować nad ogniem. Swoją przygodę zacząłem w 2006 roku obserwując jak spala się pył w różnych warunkach: wiatr, rozproszenie, wysokość zapalnika nad ziemią. W 2007 roku już miałem opanowane podstawy i pierwszy pokaz-zabawę wykonałem dla przyjaciół na Nowy Rok 2007 w Mikoszewie. Kolejny pokaz odbył się tego samego roku w Chwarszczanach podczas deszczu.
Kule ognia tworzy się poprzez miotanie pyłu bursz-tynowego z ręki lub z kosza przez zapaloną pochodnię (zapalnik). Techniki miotania pyłem są różnego rodzaju. Tworzą rozmaite formy: krótkie, ale szerokie jak grzyb atomowy albo długie, przecinające powietrze po paraboli lub łączące pierwsze i drugie. Powstają też kule ognia, które tworzą słup ognia na wysokość 7 m. Ciepło jest odczuwalne w odległości do 15 m. Można przenosić kule ognia poprzez jednostajne wysypywa-nie pyłu bursztynowego z woreczka – w ten sposób można przejść nawet 100 m w dowolnym kierunku z metrową kulą ognia obok.
Podobny efekt, ale ze znacznie większą kulą się gającą rozmiarów 1,5-2 m, uzyskuje się przy zastoso-waniu sitka z długą rączką lub kosza wiklinowego -wysypujący się z niego pył bursztynowy zapala się przy dostępie powietrza. Poza kulą ognia powstają przy tym czarne jak noc chmury gęstego dymu, które przy odpowiedniej aurze można ukształtować w duże koła. Dzięki tej czerni powstaje głęboki kontrast, a ogniste barwy-białe, czerwone i pomarańczowe – nabierają głębi. Przy większych pokazach sporo pyłu bursztyno-wego pozostaje na ziemi – wtedy powstaje dodatkowy element pokazu, który wygląda jak taniec w ognisku i bieg, w którym kula ognia powstaje tuż za moimi stopami
Dostęp do dużych ilości pyłu bursztynowego jest warunkiem koniecznym do jednego pokazu trwającego 15-20 minut zużywam aż 20-40 kg pyłu. Przez pierwsze lata zużywałem pył, który wyprodukował mój tata w swojej pracowni i tam go bunkrował, potem również od rodziny. Star-czyło to na kilka lat, zaś obecnie wspierają mnie przyjaciele i znajomi bursztynnicy z Trójmiasta i nie tylko.
Do jednego pokazu trwającego 15-20 minut zużywam aż 20-40 kg pyłu.
Literatura:
Bursztynisko nr 44, 2020r Gdańsk.
Zajmuje się wykonywaniem rekonstrukcji, kopii i stylizacjami narzędzi oraz ozdób z warsztatów bursztynniczych z czasów średniowiecza i pradziejów (średniowiecze, wczesne średniowiecze, okres wpływów rzymskich, epoka brązu i epoka kamienia) dla muzeów, instytutów archeologii i rekonstruktorów.
Pierwsze prace zostały wykonane dla Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu była to rekonstrukcja narzędzi do warsztatu bursztynnika z wczesnegośredniowiecza z osady „Truso” na potrzeby wystawy i edukacji wraz z kilkoma rekonstrukcjami ozdób z bursztynu. Kolejna praca powstała na potrzeby wystawy tego samego muzeum i była to rekonstrukcję kompletu pionków do gry Hnefatafl z bursztynu na podstawie zabytków z oosady „Truso” – Janów Pomorski.
Kolejną pracę wykonano dla Muzeum Archeologicznego w Gdańsku oddział edukacyjny Spichlerz „Błekitny Baranek” była to rekonstrukcja narzędzi do warsztatu bursztynnika ze średniowiecza.
Wykonano rekonstrukcje ozdób i narzędzi z dla:
Muzeum Bursztynu w Gdańsku- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
Muzeum Zamkowe w Malborku- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
Archäologische Staatssammlung München ( Niemcy) – rekonstrukcje ozdób
Museumsverein Deutsches Bernsteinmuseum Ribnitz-Damgarten (Niemcy)- rekonstrukcje ozdób
Dolenjski Muzej – Novo Mesto (Słowenia)- rekonstrukcje ozdób
Skansen Archeologiczny w Trzcinicy- rekonstrukcje ozdób
Muzeum im. Ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie- rekonstrukcje ozdób
Muzeum Podlaskie w Białymstoku- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
Muzeum Helu- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
Centrum Słowian i Wikingów – Wolin- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
Muzeum Bursztynu w Kołobrzegu (prywatne)- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
Międzynarodowy Bałtycki Park Kulturowy Faktoria w Pruszczu Gdańskim- rekonstrukcje ozdób i narzędzi
olor etiam. Nam mattis pharetra fermentum ante semper dis imperdiet himenaeos. Lectus eget pede parturient eleifend bibendum. Nascetur quisque consectetuer vestibulum maecenas risus ultrices nullam natoque. Platea nunc ultricies felis euismod pretium condimentum diam turpis mattis sem.
Początki połowu bursztynu na wyspach, które potem utworzyły Mierzeję Wiślaną datuje się na drugą połowę III tysiąclecia p.n.e. (R. F. Mazurowski 1999, s. 128).
Do łowienia bursztynu używa się kaszorka, czyli długiego trzonka, najlepiej sosnowego, na końcu którego znajduje się obręcz z siatką[1]. Na Pomorzu dziś używa się słowa „kaszorek[2] ”, co stanowi pozostałość wpływów niemieckich[3], w języku staropolskim to narzędzie określano słowem „kacerz” (J. Popiołek 2006, s.69,72). W litewskim kaszorek określa się jako „graibštas” lub „samtis”. Ludzie z Drewnicy (6 km od ujścia wisły) używali kaszorków z prostym płaskim przodem w odróżnieniu od okrągłych kaszorków używanych przeważnie przez mieszkańców Mierzei Wiślanej. Płaskie przody kaszorków pozwalają na lepsze zbieranie „śmieci” z dna, a okrągłe lepsze są do łapania pojedynczych bryłek bursztynu unoszących się w wodzie. Do dziś używa się, tak jak dawniej, do przebierania w patykach (śmieci wyrzucone na brzeg) kopaczek (czyli stosuje się narzędzia przeznaczone do kopania ziemniaków); oraz wideł do warzyw (ich końce nie są zakończone ostro ale łagodnie lub kulkami) zwanych z języka niemieckiego „gablami”. Dawniej używano specjalnych szczypiec do połowu bursztynu, ale ze względu na zanieczyszczenia przemysłowe wody morskiej od lat 50 – tych XX w. nie stosuje się ich ze względu na słabą widoczność.
[1] Wynika to z faktu, iż drewno to jest lekkie i w pasie nadmoirskim sosna przeważa.
[2] J. Jundziłł w 1821\1822 r. używa określeń: „sak u spodu otworu sklinowany drewnem” oraz krytka (J. Popiołek 2006, s. 68) lub, jak w zapisie z 1876 roku, podbierak rybacki; „…siecie, osadzone na żerdziach około 6 m długich.” (J. Popiołek 2006, s. 73). Pierwsze informacja o używaniu kaszorków do połowu bursztynu pochodzi z roku 1522. W artykułach prokuratora z Lochstädt w punkcie 13 stwierdzono, że nikt nie powinien włóczyć się po plaży z kaszorkiem (Käscher). Prawo do używania takiego sprzętu przynależało rybakom mieszkającym na nadbrzeżu oraz dla ludzi którzy otrzymali zezwolenie na używanie „małych narzędzi”. Natomiast zbieranie bursztynu przez innych było zagrożone karą śmierci (W. Długokęcki, 1996, s. 115; 130)., Następną informację zawdzięczamy źródłu ikonograficznemu, a mianowicie drzeworytowi z 1576r., zamieszczonym w peracy wydanej w Królewcu autorstwa Gaspara Hannebergera „ Prussiae das ist des Landem zu Preussen, welchs das herrlichste Theil ist Sarmatiae Europae eingentliche und warhafftige Beschreibung. Późniejsza wzmianka w źródłach pisanych o używaniu małych sieci, czyli prawdopodobnie kaszrków, pochodzą z 1565 r. „łowią go siatkami ” (w przypadku poprawności tłumaczenia zdrobniałego interesującego nas tu wyrazu może chodzić o kaszorki ) (J. Popiołek 2006, as. 206) oraz z 1578 r. „wyławiają w małe sieci ” z kroniki Marcina Kromera „Polonia sive situ, populis, magistratibus et republica regni Poloniae libri duo“ (J. Popiołek 2006, s. 66 ).
[3] Określenie pochodzi od niemieckich słów Kesser, Kezzer. Większe służyły do łowienia ryb, mniejsze zaś jedynie do wybierania ryb np. z sadzów. W połowie XIX w., ksiądz Kluk, wychowujący się nad Narwią, wspominał że prawie każdy mały chłopiec posiadał do łowienia raków „kacerek”, czyli płytki worek siatkowy, osadzony na obręczy i kiju (Gloger Z., 1972, s. 302 ). Kacerz zaś pochodzący od terminu Käscher to sieć do połowu ryb i raków (Słownik wyrazów obcych PWN, 1974, s. 328; W. Długokęcki 1996, s. 128) zwanej też kasarek, kaszorek (Encyklopedia PWN, Warszawa, 2006).
W Polsce patyki wraz z bursztynem i innymi przedmiotami wyrzuconymi z morza na plażę nazywa się po prostu „śmieciami” (sporadycznie używa się pojęcia patyki), natomiast w niemieckim określano je jako „sprokholz”[1] ( J. Popiołek 2006, s.70). Pomimo tego, że śmieci w potocznym rozumieniu (plastikowe odpadki, butelki itp.) pojawiły się na plażach dopiero w larach 70 – tych XX wieku, już wcześniej obowiązywało określenie „śmieci”. Jednak mówiło się wówczas o znalezieniu bursztynu w „śmieciu” a nie w „śmieciach”.
W XVII w do morza wchodzono w grubych wełnianych sukmanach lub skórzanych zbrojach (J. Popiołek 2006, s. 69), które chroniły przed utratą ciepła i być może przed samymi większymi kawałkami pływającego drewna (niewiele rzek przed wojną było uregulowanych, a co za tym idzie wraz z powodziami spływały do morza konary drzew i całe drzewa nie wspominając o spławie drewna).
Wprawni bursztyniarze potrafią intuicyjnie rozróżnić siłę sztormu przebywając nieraz kilka kilometrów[2] w głębi lądu. Kierunek wiatru wskazuje im czy będzie bursztyn wyrzucać i gdzie. Zbieracze udają się co jakiś czas nad brzeg morza na rowerach, motorach czy samochodami sprawdzając siłę sztormu, obserwują również patyki w morzu lub mewy kołujące w pobliżu brzegu. Przejeżdżając wzdłuż plaży czasem się zatrzymują, po to aby mijając znajomego zagadnąć czy czegoś nie widział lub nie słyszał o wyrzucanych bryłkach. Gdy morze jest silnie wzburzone, a ptaki ukrywają się przed nawałnicą wiadomo, że nic jeszcze nie wyrzuca.
Gdy sztorm zaczyna cichnąć, a mewy kołują nad falami[3] i zaczyna wyrzucać patyki[4] bursztyniarze pilnie wypatrują śmieci[5]. Wyrzucane patyki mogą okazać się starymi śmieciami, pochodzącymi z poprzedniego sztormu i są już przebrane. Śmieci te, gdy morze
[1] Dziś określa się słowem rollholz (R. Reinicke 1997, s. 143).
[2] Gdy zbliża się silny sztorm to mew pojawiają się na polach w głębi lądu.
[3] Ptaki żerują na śmieciach, które w tej fazie sztormu dryfują w wodzie.
[4] Patyki, rośliny, czyli tzw. śmieci, tworzą na plaży na plaży różnej wielkości zwały (zob. A.Pęczalska 1981, s. 72, 87) często przekopywane za pomocą kopaczek do kartofli.
[5] Z zapisu z roku 1762 wiemy, iż bursztyn „…Poszukuje się pomiędzy rzeczami wyrzuconymi przez morze, a także ludzie wchodzą do wody, niosąc na szyi rodzaj torby i mając w ręku żerdź , do końca której przymocowana jest siatka w formie kieszeni. Wodzą tym przyrządem w wodzie aż natrafią na jakiś kawałek, wtedy wkładają go do torby zawieszonej na szyi. Bursztyn wyrzucany na brzeg morza jest wymieszany z małymi źdźbłami butwiejącego drewna i zwykle kawałki są niezbyt wielkie. Duże kawałki łowi się, są one rzadko znajdowane na plaży” (J. Popiołek 2006, s. 210). Obecnie torbę na szyi zastępuje się kieszenią lub, bardzo sporadycznie, małym woreczkiem. Zapis z roku 1821/1822 głosi, iż najwięcej bursztynu występuje „jeżeli woda morska przy brzegach napełni się gęsto porostami, a najbardziej jeżeli wyrzuca kawałki zaokrąglone gniłego drzewa” (J. Popiołek 2006, s. 68). Wzmianka z roku 1876 mówi, iż „…rybacy wiążą się linami, aby rozigrane morze nie rozerwało szeregu i nie pochłonęło którego z nich, i wspierając się na długich żerdziach swoich sieci, przeskakują spienione grzbiety wzdętych bałwanów” (J. Popiołek, 2006, s. 73). Obecnie z tego co mi wiadomo rybacy nie wiążą się ani nie przeskakują ponad falami. Na podstawie tych dwóch sposobó połowu rozróżniało się metodę zwaną „das Schöpfen” oraz „das Lesen” (W. Długokęcki 1996, s. 128).
było silnie wzburzone zostały zabrane z plaży do morza[1] i powtórnie wyrzucone. Często zdarza się, że patyki są nowe ale „puste”, gdyż nie zagarnęły bursztynu z dna morza.
Wprawni i systematycznie chodzący na bursztyn poławiacze potrafią odróżniać na podstawie zawartości patyków czy są to stare śmieci[2] czy nowe (w patykach występują różnego rodzaju „odpadki” jak np. ubrania, zabawki, kości, korki z sieci rybackich i inne przedmioty).
Bursztyniarze łowią bursztyn stojąc w wodzie po pas[3]. Uzależnione jest to od siły sztormu (wysokości fal). Przy wysokiej fali poławiacze nie wchodzą daleko do wody. Natomiast, gdy morze jest spokojniejsze wchodzą głębiej by sięgać kaszorkiem po bryłki bursztynu. Obecnie łowiących chronią ubrania wykonane z gumy lub gumowane. Czasami wystarczają im buty gumowe sięgające do kolan i bioder, ale przeważnie potrzeba ubrać tzw. „spodnie”. Od końca lat 60-tych do połowu bursztynu używano kombinezonów gumowych pochodzących z demobilu (z wyposażenia oddziałów obrony chemicznej). Obecnie „moda” zmieniła się i stroje wojskowe zostały zastąpione przez stroje specjalnie wytwarzane na potrzeby rybaków.
Najwięcej bursztynu łapie się podczas wschodu słońca, ponieważ ciemności nocy ukrywają jantar a, poranne promienie słoneczne rozświetlają leżące na plaży bryłki bursztynu (bursztyn zaczyna „błyszczeć”).
Podczas sztormu nocą bursztyniarze patrolują brzeg morza uzbrojeni dodatkowo w halogenowe latarki, reflektory pojazdów, którymi się poruszają. Dawniej używano do tego celu pochodni. Gdy zaczyna wyrzucać w nocy jantar, zjawiają się wyposażeni w lampy przytroczone do siebie tak by mieć wolne ręce do trzymania kaszorka (obecnie posługują się akumulatorem samochodowym umieszczonym w plecaku, do takich silnych lamp potrzeba bardzo dużo energii).
Należy podkreślić, że bursztyn nie wyrzuca w jednym miejscu o określonej porze np. o godzinie 5 rano zjawisko to występuje przy drodze prowadzącej do Mikoszewa (droga ratownicza nr 98) natomiast o 5.40 około 200 metrów dalej. Bywa i tak, że w kilku miejscach wyrzuca patyki, ale tylko w jednych występuje bursztyn lub na odwrót. Np. zdarza się że niemal wszyscy bursztyniarze tłoczą się w jednym miejscu w Jantarze bo wyrzuca tam patyki
[1] Patyki te stanowią pozostałość po poprzednich sztormach.
[2] stare śmieci – już podczas poprzedniego sztormu były wyrzucane, a charakteryzować je mogą np. but damski na obcasie o kolorze różowym i kurtka fioletowa ortalionowa, natomiast nowe śmieci charakteryzują inne odpady typu np. kalosz czerwony i fragmenty potłuczonej plastikowej boi pomarańczowej.
[3] Głębiej w morze na Mierzei Wiślanej bardzo rzadko wchodzą, częściej czynią to w innych miejscach brzegu bałtyckiego, np. w Ustce czy Kołobrzegu.
wraz z bursztynem wielkości hawajki[1] niewielkich to w niewielkich ilościach. Tymczasem jednemu lub kilku poławiaczom na wysokości Mikoszewa udało się złapać przez dwadzieścia minut same klocki[2].
Czasem ludzie oczekujący na bursztyn rozpalają ogniska na wydmach (jesienią, zimą, wczesną wiosną)[3] by się przy nich rozgrzać. Wspomagają się również trunkami wysokoprocentowymi by uchronić się przed działaniem wiatru, zimna, wilgoci, czyli nieprzychylnymi czynnikami naturalnymi.
Od lat w Mikoszewie istniał zwyczaj, że po zakończeniu łapania bursztynu, po zmroku, bursztyniarze w spodniach i z kaszorkami szli do knajpy „Delfin”[4] rozgrzać się gorzałką, pogadać i wymienić bursztyn na inne dobra.
Zimą, gdy kra pojawiała się na morzu i wyrzucało ją na brzeg bywało, że pomiędzy (pod lodem) znajdowały się patyki z bursztynem[5]. Do wyrąbania otworu w lodzie[6] używano siekier[7]. Następnie przy pomocy kaszorków o długich[8] trzonkach (tzw. sztycach) dostawano się do bursztynu głęboko leżącego na dnie morza. W przypadku, gdy kra była bardzo duża wówczas we dwójkę, rzadko pojedynczo albo w więcej osób pływano na niej. W morze wychodzono, ale jedynie na taką odległość, na jaką można było odpychać się od dna trzonkiem kaszorka. Również używano kotwic by unieruchamiać pływającą krę, ale też by móc przesuwać się na niej po morzu. Patyki z dna morza wyciągano za pomocą kaszorków na krę, gdzie się je przeszukiwało i wybierało z nich bursztyn.
Na Jeziorze Mikoszewskim w pierwszych latach jego powstawania[9] i w okresie późniejszym wyrąbywano zimą przeręble wydobywając z jego dna patyki wraz z bursztynem Z relacji ustnych wynika, że nie napotykano dużych bryłek bursztynu gdyż patyki były już częściowo przebrane. Zdarzało się, że patyki tworzyły na lodzie duże zwały, pod których ciężarem lód wyginał się, a miejsce to wkrótce zalewała zamarzająca woda.
[1] bryłka o wielkości zbliżonej do pudełka zapałek
[2] bryłki bursztynu o wielkości zbliżonej do piłki tenisowej.
[3] Podobne zwyczaje znane są z opisu Ł. Tatomira z roku 1876: „Na wybrzeżu płoną ogniska, a dokoła nich roją się ludzie” (J.Popiołek 2006,s. 73).
[4] Od wielu lat ten lokal nie istnieje.
[5] Z końcem zimy, gdy zaczynają topnieć wyrzucone na brzeg kry, na ich powierzchni iskrzą się złote okruchy (A. Pęczalska 1981, s. 78). O połowach zimowych wzmianki mamy z: 1855 r. autorstwa L. Janike „Prusacy umieją bursztyn dobywać z przerębli” oraz z roku 1856 – „wyrębują przeręble i przez nie bursztyn dobywają” (J. Popiołek 2006, s. 70).
[6] „Zimą łowiono jantar w przeręblach. Zachowały się przekazy o jednym z takich niezwykłych połowów. Zdarzyło się w roku 1837, tuż przy sopockiej plaży, że w ten sposób wyłowiono wiele dużych brył” (A. Pęczalska 1981, s. 79).
[7] A raczej używano gdyż od wielu lat nie pojawiły się tak duże lody.
[8] Dłuższych niż zwykle, gdy nie ma lodu.
[9] Jezioro przybrzeżne powstało w połowie latach 60tych.
Wielu ludzi na połów przybywa do Mikoszewa, Jantaru, Stegny aż z Izbisk (4km), Drewnicy (6km), nawet z Nowego Dworu czy Gdańska.
Podstawowymi miarami bursztynu używanymi przez bursztyniarzy był dekagram i kilogram. W ich żargonie mówi się o, np. „dziesięcio dekowej bryłce”. Innymi zwrotami żargonowymi są: kora, czyli zwietrzała część bryłki jantaru; żużlak to rodzaj bursztynu o silnej porowatości; tzw. sklejka to bursztyn rozwarstwiający się ( spękany i łupliwy) w nim występuje najwięcej inkluzji; bursztyn czysty to surowiec przejrzysty; morski (tzn. z morza) posiada zagładzone krawędzie czasem oblepiony muszelkami[1]; pompowany (tzw. z pompy, kopany) różnica między nim, a morskim[2] jest taka że, czasem posiada bardziej zwietrzałą powierzchnię oraz widać na niej świeże uszkodzenia powstałe podczas wydobycia metodą mechaniczną; bursztyn połupany (tzw. z refulera) pochodzi z refulowania[3] dna, np. Zalewu Wiślanego czy dróg wodnych. Charakteryzuje się on silnym potrzaskaniem wewnątrz jak i na zewnątrz.
W żargonie bursztynniczym poszczególne wielkości brył surowca nazywa się: klocki (około17dekagramów i więcej), kawałki (charakteryzujące się wielkościami rzędu około 6 – kilkunastu dekagramów), hawajka (to znaczy bryłki o rozmiarach powyżej 0,5 dekagramów do kilku dekagramów [4]), bębnówka (mianem tym określa się surowiec od grama do kilku gramów), sieczka (czyli drobnica) poniżej grama.
Surowiec bursztynowy może przybierać całe spektrum barw: kredowy (biały), mleczny, chmurzasty (wewnątrz posiada mgiełkę), mydlak (czyli nieprzezroczysty żółtawy), żółty – miodowy przejrzysty (czyli o barwie miodowej, której pewne odcienie wskazują, iż surowiec jest miękki, czyli stosunkowo „młody” i łatwo ulega uszkodzeniom), zielony (czyli posiada co najmniej jedną powierzchnię czarną lub w środku występują ciemne zanieczyszczenia organiczne), czarny (im ciemniejszy surowiec tym jest on bardziej kruchy a jednocześnie tym twardszy), czerwony, brązowy, szarawy (taką barwą charakteryzują się tzw. żużlaki), niebieski, łaciaty.
Literatura:
Długokęcki W.
1996 Mierzeja Wiślana od XIII do połowy XV wieku (1454r.), Gdańsk.
Encyklopedia…
2006 Encyklopedia PWN w trzech tomach, red. B. Kaczorowski, Warszawa, 2006
Gloger Z.
1972 Encyklopedia staropolska ilustrowana, t. II, Wiedza Powszechna, Warszawa.
Mazurowski R. F.
1999 Eksploatacja i obróbka bursztynu w okresie późnego Neolitu na Żuławach, [w:] Investigations into amber. Proceedings of the International Interdyscyplinary Sympozjum “Baltic Amber and Other Fossil Resins, – 997 urbs Gyddanzyc -1997 Gdańsk ”, 2-6 September 1997, red. B. Kosmowska-Ceranowicz, H. Paner, Gdańsk, s. 121-129.
Pęczalska A.
1981 Złoto Północy, Katowice.
Popiołek J.
2006 Bursztyn w dawnej Polsce. Antologia 1534-1900, Gdańsk.
Reinicke R.
1997 Bernstein im vorpommerschen Küstengebiet [w:]Bernstein Tränen der Göttter, red. M. Ganzelewski, R. Slotta, s. 139-146, Bochum.
1974 Słownik wyrazów obcych PWN, red. J. Tokarski,.
Źródło:
Mikołaju Stanisław z Mikoszewa ( rybak, bursztyniarz i bursztynnik ) 2006 – 2007 rozmowy.
[4] Dziś określa się słowem rollholz (R. Reinicke 1997, s. 143).
[5] Gdy zbliża się silny sztorm to mew pojawiają się na polach w głębi lądu.
[6] Ptaki żerują na śmieciach, które w tej fazie sztormu dryfują w wodzie.
[7] Patyki, rośliny, czyli tzw. śmieci, tworzą na plaży na plaży różnej wielkości zwały (zob. A.Pęczalska 1981, s. 72, 87) często przekopywane za pomocą kopaczek do kartofli.
[8] Z zapisu z roku 1762 wiemy, iż bursztyn „…Poszukuje się pomiędzy rzeczami wyrzuconymi przez morze, a także ludzie wchodzą do wody, niosąc na szyi rodzaj torby i mając w ręku żerdź , do końca której przymocowana jest siatka w formie kieszeni. Wodzą tym przyrządem w wodzie aż natrafią na jakiś kawałek, wtedy wkładają go do torby zawieszonej na szyi. Bursztyn wyrzucany na brzeg morza jest wymieszany z małymi źdźbłami butwiejącego drewna i zwykle kawałki są niezbyt wielkie. Duże kawałki łowi się, są one rzadko znajdowane na plaży” (J. Popiołek 2006, s. 210). Obecnie torbę na szyi zastępuje się kieszenią lub, bardzo sporadycznie, małym woreczkiem. Zapis z roku 1821/1822 głosi, iż najwięcej bursztynu występuje „jeżeli woda morska przy brzegach napełni się gęsto porostami, a najbardziej jeżeli wyrzuca kawałki zaokrąglone gniłego drzewa” (J. Popiołek 2006, s. 68). Wzmianka z roku 1876 mówi, iż „…rybacy wiążą się linami, aby rozigrane morze nie rozerwało szeregu i nie pochłonęło którego z nich, i wspierając się na długich żerdziach swoich sieci, przeskakują spienione grzbiety wzdętych bałwanów” (J. Popiołek, 2006, s. 73). Obecnie z tego co mi wiadomo rybacy nie wiążą się ani nie przeskakują ponad falami. Na podstawie tych dwóch sposobó połowu rozróżniało się metodę zwaną „das Schöpfen” oraz „das Lesen” (W. Długokęcki 1996, s. 128).
[9] Patyki te stanowią pozostałość po poprzednich sztormach.
[10] stare śmieci – już podczas poprzedniego sztormu były wyrzucane, a charakteryzować je mogą np. but damski na obcasie o kolorze różowym i kurtka fioletowa ortalionowa, natomiast nowe śmieci charakteryzują inne odpady typu np. kalosz czerwony i fragmenty potłuczonej plastikowej boi pomarańczowej.
[11] Głębiej w morze na Mierzei Wiślanej bardzo rzadko wchodzą, częściej czynią to w innych miejscach brzegu bałtyckiego, np. w Ustce czy Kołobrzegu.
[12] bryłka o wielkości zbliżonej do pudełka zapałek
[13] bryłki bursztynu o wielkości zbliżonej do piłki tenisowej.
[14] Podobne zwyczaje znane są z opisu Ł. Tatomira z roku 1876: „Na wybrzeżu płoną ogniska, a dokoła nich roją się ludzie” (J.Popiołek 2006,s. 73).
[15] Od wielu lat ten lokal nie istnieje.
[16] Z końcem zimy, gdy zaczynają topnieć wyrzucone na brzeg kry, na ich powierzchni iskrzą się złote okruchy (A. Pęczalska 1981, s. 78). O połowach zimowych wzmianki mamy z: 1855 r. autorstwa L. Janike „Prusacy umieją bursztyn dobywać z przerębli” oraz z roku 1856 – „wyrębują przeręble i przez nie bursztyn dobywają” (J. Popiołek 2006, s. 70).
[17] „Zimą łowiono jantar w przeręblach. Zachowały się przekazy o jednym z takich niezwykłych połowów. Zdarzyło się w roku 1837, tuż przy sopockiej plaży, że w ten sposób wyłowiono wiele dużych brył” (A. Pęczalska 1981, s. 79).
[18] A raczej używano gdyż od wielu lat nie pojawiły się tak duże lody.
[19] Dłuższych niż zwykle, gdy nie ma lodu.
[20] Jezioro przybrzeżne powstało w połowie latach 60tych.
[21] Pąklami – Balanus improvisus
[22] surowiec kopany czyli bursztyn rosyjski z kopalni sambijskich czy ukraiński łatwo można odróżnić od kopanego na Mierzei Wiślanej czy poławianego, gdyż posiada głębokie nie zagładzone wżery
[23] Pogłębiania torów wodnych.
[24] Nazwa pochodzi od nazwy naszyjników z końca lat 50 tych „Hawajka” na takie korale potrzebny był surowiec wielkości od 0,5 – kilku dekagramów.
Wykonujemy pokazy obróbki bursztynu narzędziami wzorowanymi na:
Podczas pokazów zakres obróbki bursztynu:
W trakcie pokazu widzowie mogą próbować wiercić bursztyn lub opiłować narzędziami wzorowanymi na zamówionym okresie historycznym.
Wykonujemy warsztaty obróbki bursztynu narzędziami wzorowanymi na:
udział grup 15 – 20 osobowe po 3 godzin na grupę – minimum.
Podczas warsztatów zakres obróbki bursztynu:
Szukasz czegoś więcej niż tylko pięknej biżuterii? Nasza firma to centrum wiedzy, sztuki i ognia, inspirowane najstarszym skarbem Bałtyku!
Nie tylko tworzymy wyjątkowe kolekcje biżuterii, ale także zapraszamy Cię do aktywnego udziału w magii obróbki. Dołącz do naszych warsztatów, zobacz pokazy mistrzów rzemiosła i dowiedz się, jak rodzi się bursztynowy blask.
Poczuj, zobacz i stwórz własną historię!